„Czerwone Maki na Monte Cassino”

„Czerwone Maki na Monte Cassino”

„Nie wiedzieliśmy oczywiście, gdzie wejdziemy do walki, ale gdy w pierwszej dekadzie maja przeniesiono nas w okolice miasteczka Cassino, wszystko było jasne. Byliśmy wśród gór. Masyw Monte Cairo był potężny, na jego skraju, tuż nad doliną rzeki Liri i biegnącą wzdłuż niej drogi, warowało wyniosłe, o stromych zboczach wzgórze Monte Cassino. W każdym załomie tej góry, za każdym kamieniem kryli się niemieccy spadochroniarze. Czuliśmy, że to będzie tu. I tak się stało.”

Fragment wspomnień Franciszka Franiszyna, uczestnika bitwy o Monte Cassino, znakomicie oddaje obawy, jakie towarzyszyły żołnierzom 2. Korpusu Polskiego pod dowództwem gen. Władysława Andersa. Polskie Siły Zbrojne w ZSRS (nazwę 2. Korpus przyjęto w lipcu 1943 po dotarciu do Włoch) zostały utworzone w wyniku umowy, znanej lepiej jako pakt Sikorski–Majski, między Rządem Polskim w Londynie, a Związkiem Sowieckim w lipcu 1941 roku.. Od samego początku gen. Anders musiał mierzyć się z różnymi problemami, tak związanymi z aprowizacją, jak i z przyjmowaniem polskich rekrutów,wypuszczanych z łagrów czy więzień. Umowy jakie zawarto, niemal od pierwszych dni nie były realizowane. Do wyznaczonych punktów zbiorczych docierały mniejszości narodowe (Żydzi, Ukraińcy) oraz schorowani Polacy. Sowieci nie mieli zamiaru niczego ułatwiać. Silniejszych i sprawniejszych Polaków przetrzymywali dłużej w obozach. W dużej mierze, z tego powodu gen. Anders, po rozmowie ze Stalinem, zdecydował się latem 1942 roku na ewakuację ze Związku Sowieckiego. Przez Iran i Palestynę dotarli do Włoch. Należy w tym miejscu dodać, że na początku września 1943 roku alianci otworzyli „drugi front” w Europie. Nie we Francji, czego oczekiwał Stalin, lecz we Włoszech. Wojska amerykańskie i brytyjskie ze stosunkową łatwością zdobyły Sycylię, a następnie zaczęły kierować się w głąb kontynentu.

Walki o Monte Cassino zaczęły się na długo przed wysłaniem w ten rejon polskich żołnierzy. Pierwsza bitwa o Monte Cassino toczyła się od 17 stycznia do 11 lutego 1944 roku, druga w dniach 15-18 lutego tegoż roku. W obu przypadkach Niemcy wyszli z nich zwycięsko, a wojska sprzymierzonych poniosły ogromne straty. Jeszcze przed rozpoczęciem drugiej bitwy, nowozelandzki generał Bernard Freyberg, widząc całą sytuację, po konsultacji z dowódcą 4. Dywizji Hinduskiej oświadczył, że nie pośle swoich ludzi do walki, jeżeli klasztor nie zostanie zbombardowany. Tego samego dnia doszło do spotkania gen. Harolda Alexandra, głównodowodzącego wojskami we Włoszech (dowodził również 15. Grupą Armii, w skład, której wchodził 2. Korpus) z gen. Fraybergiem. Alexander miał usłyszeć od swojego podwładnego, że konieczne jest zbombardowanie klasztoru na Monte Cassino, gdzie stacjonowali niemieccy spadochroniarze. Po wydaniu stosownych rozkazów, 15 lutego 1944 roku 256 bombowców zrzuciło na zabytkowy klasztor (wybudowany w roku 529) 576 ton bomb, zamieniając go w stos gruzu. Samo bombardowanie, jak się później okazało, nie miało najmniejszego sensu. Nie zostały zniszczone grube mury przyziemia ani liczne pomieszczenia poniżej poziomu gruntu, które po bombardowaniu stały się silnymi punktami obrony niemieckich spadochroniarzy (1. Dywizja Spadochronowa). W następnych miesiącach nie udało się zmienić tej sytuacji, a kolejne brygady i dywizje Brytyjczyków, Amerykanów, Hindusów czy Nowozelandczyków, ponosiły ciężkie straty. Nim wojska hinduskie i nowozelandzkie przegrały swoje drugie uderzenie, generał Alexander planował operację na znacznie szerszą skalę – tak, aby przełamać Linię Gustawa i utorować drogę do Rzymu.

Tu do gry wszedł 2. Korpus gen. Andersa. Możemy oczywiście domniemać czy alianci chcieli oszczędzić swoich ludzi kosztem Polaków, niemniej bez ogromnego poświęcenia polskich żołnierzy, klasztor nie zostałby zdobyty. Władysław Anders tak wspominał ten czas: „Pisząc dziś, w cztery lata po bitwie pod Monte Cassino, o tamtych dniach brzemiennych w tak wielkie wydarzenia, opromienionych chwałą, ale wciąż jeszcze nie przesłoniętych mgłą odległych wspomnień – przywodzi na myśl i przeżywam ponownie wszystkie argumenty, wątpliwości, podniety i hamulce, które stanowiły współczynniki mojej ówczesnej decyzji. Przyjmując decyzję, iż wojska polskie przybyłe do Włoch mają walczyć na odcinku Monte Cassino, wiedziałem dobrze, że walka ta nie będzie łatwa. Pamiętałem, że o tę pozycję kluczową złożoną z niedostępnych górskich masywów, toczyły się już zacięte boje. Znałem dobrze dzieje poprzednich natarć dokonywanych przez wojska 6 innych narodów. Byłem dokładnie poinformowany o tym, że 2 Korpus będzie musiał zmierzyć się z najlepszymi oddziałami armii niemieckiej, złożonymi przeważnie z młodych, świetnie wyszkolonych i tryskających zdrowiem spadochroniarzy, podczas gdy przeciętna wieku w naszych szeregach była niestety znacznie wyższa od normalnej, a nasi żołnierze mieli poza sobą więzienia, łagry, obozy jenieckie i malarię. Wszakże jeszcze tak niedawno Goebbels w swej propagandzie głosił ironicznie, że oto przybyła na pomoc aliantom do Włoch „armia malaryków generała Andersa”. Wszakże jeszcze tak niedawno przedstawiciele naszej własnej służby zdrowia wyrażali obawy o sprawność bojową wielu tysięcy żołnierzy 2. Korpusu.”

11 maja 1944 roku ruszyła operacja „Honker”, która miała ostatecznie złamać opór Niemców. Pierwsze polskie natarcie, poprzedzone nocnym ostrzałem alianckim niemieckich pozycji, ruszyło rankiem 12 maja. Niestety, w wyniku ciężkich strat, po 24 godzinach atak się załamał i polskie oddziały musiały się wycofać. Natarcie umożliwiło jednak rozpoznanie wrogich pozycji. Wyciągnięto odpowiednie wnioski, zrezygnowano z miotaczy ognia – ciężkich i zupełnie nieprzydatnych w górskim terenie, bo rury Bangalore często eksplodowały saperom na plecach od przypadkowych trafień. A białe taśmy, które miały służyć do oznaczenia min, były doskonale widoczne dla niemieckich strzelców, przez co zginęło wielu polskich żołnierzy. W kolejnych dniach zlikwidowano wiele punktów niemieckiego oporu, jednak problemy z aprowizacją, brak amunicji i kontrataki niemieckich spadochroniarzy uniemożliwiły wykonanie najważniejszego zadania – zdobycia klasztoru.

Wieczorem 16 maja podjęto drugą próbę zdobycia wzgórza. Tym razem, po ponad dobie ciężkich walk, kluczowe pozycje, w tym wzgórze klasztorne, zostały opanowane. Jednocześnie na niemieckie tyły wszedł francuski Korpus Ekspedycyjny. 1. Dywizja Spadochronowa, obawiając się okrążenia, w nocy z 17 na 18 maja opuściła wzgórze. Jako pierwszy do ruin zdobytego klasztoru wkroczył patrol 12. Pułku Ułanów, który na znak zwycięstwa zatknął tam swój proporczyk, a następnie wywiesił polską flagę. Na Monte Cassino odegrano też hejnał mariacki, by w ten sposób ogłosić sukces naszych żołnierzy. Droga na Rzym była otwarta. Alianci zdobyli to miasto dwa tygodnie później.

Bilans był bolesny. W walkach o Monte Cassino zginęło 923 żołnierzy, 345 uznano za zaginionych, a rannych było 2931. Jednak cele, jakie postawiono przed gen. Władysławem Andersem i jego żołnierzami, zostały zrealizowane. Na przełomie 1944 i 1945 roku zbudowano tam polski cmentarz.
Heroizm i cierpienie polskich żołnierzy oddaje piosenka, napisana na kilka godzin przed ostatecznym szturmem w nocy z 17 na 18 maja 1944 roku przez Feliksa Konarskiego ps. „Ref-Ren” pod tytułem: „Czerwone maki na Monte Cassino”. Chwała Bohaterom.

Czy widzisz te gruzy na szczycie?
Tam wróg twój się kryje jak szczur!
Musicie, musicie, musicie!
Za kark wziąć i strącić go z chmur!
I poszli szaleni, zażarci,
I poszli zabijać i mścić,
I poszli jak zawsze uparci,
Jak zawsze za honor się bić.

Refren:
Czerwone maki na Monte Cassino
Zamiast rosy piły polską krew…
Po tych makach szedł żołnierz i ginął,
Lecz od śmierci silniejszy był gniew!
Przejdą lata i wieki przeminą,
Pozostaną ślady dawnych dni!..
I tylko maki na Monte Cassino
Czerwieńsze będą, bo z polskiej wzrosną krwi.

Runęli przez ogień, straceńcy!
Niejeden z nich dostał i padł…
Jak ci z Samosierry szaleńcy,
Jak ci spod Rokitny, sprzed lat.
Runęli impetem szalonym
I doszli. I udał się szturm.
I sztandar swój biało-czerwony
Zatknęli na gruzach wśród chmur.

Refren:
Czerwone maki…

Czy widzisz ten rząd białych krzyży?
To Polak z honorem brał ślub.
Idź naprzód – im dalej, im wyżej,
Tym więcej ich znajdziesz u stóp.
Ta ziemia do Polski należy,
Choć Polska daleko jest stąd,
Bo wolność krzyżami się mierzy –
Historia ten jeden ma błąd.

Refren:
Czerwone maki..

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *